Po ludzku

Wieczorne czytanie. Usypiam co drugie zdanie. Czytam słowa, których nie ma. Bu co chwila mnie poprawia mocno zirytowany.

Bu: Mamo! No!

Ja: no nie mogę już, śpiąca jestem.

Bu: i już nie poczytasz po ludzku?

Ja: no raczej nie. Spróbuję jeszcze raz.

Próba nie udana.

Bu: dobra, skończmy już to.

Od tego dnia codziennie pyta mnie czy poczytam mu wieczorem i czy po ludzku.

mama Bu

Related Posts

2 COMMENTS

  • Trafiłam na ten blog przez fb. Śledzę warsztaty, campy, webinaria itp. Czytam blog i książki p. Agnieszki Stein, wpisy p. Gosi Stanczyk, p. Anity itp. Jestem niewidzialna w Waszej wiosce. Mieszkam w Tokio i trudno mi o własna wioskę tutaj, bo Polonia trochę przypadkowa.
    Bardzo chciałabym uczestniczyć kiedyś w warsztatach lub campie, a nie tylko słuchać Waszych relacji. Moze kiedyś, jak będę w Pl to się uda.
    Jestem mama prawie dwuletniego Isseya, jego pojawienie się zmieniło w moim życiu wszystko. Głownie myślenie o sobie i o dzieciach. Nvc i rb jest mi bardzo bliskie. Byłoby mi łatwiej gdybym mogła pogadać co jakiś czas z kimś takim jak Pani lub ktos z Bliskiego Miejsca.
    Będę dalej śledzić blog, bo bawię się przednio czytając odpowiedzi dzieciaków. Chciałabym przyswoić tez taki sposób rozmawiania z dziećmi.
    Pozdrawiam serdecznie z Tokio

    • Cześć Annno!
      Ostatnio wybierałam inne rzeczy niż dbanie o bloga i dopiero dotarłam do Twoich komentarzy. Poczułam mocno jak wielki dystans do tego Tokio i wielka ciekawość we mnie jak tam sobie żyjesz i czym się otaczasz. Dziękuję, że tu zaglądasz! To że, jakoś tam się dokładam do czegoś ważnego dla Ciebie daje mi radość 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *