Bez kategorii

Bez dialogu o radości

Ostatnio znajoma trenerka NVC pytała na swoim fejsie po co NVC. Na co ono jest. No to dla mnie po to, żeby mieć z życia więcej radości. Bo w tej filozofii odnajduję odwagę i radość z dzielenia się tym, co we mnie. Znajduję też nadzieję i zaufanie, że to, czym się podzielę może wzbogacić czyjeś życie. Dlatego ten blog. Dlatego ten wpis.

Kilka postów na przestrzeni tych kilku lat było o graniu na kompie, telefonie czy PS. Dużo wokół tego było u nas emocji, rozmów, kontaktów. We mnie dużo potrzeby jasności, odnalezienia swojego stanowiska, odpowiedzialności. Te wszystkie kawałki mówiły czasem na raz. Czasem uzewnętrzniały się jako złość, czasem jako kategoryczny głos formułujący zasady, czasem jako zgorzkniała bezsilność, czasem też radosne zaufanie.

Jakiś czas temu pojawił się temat gry Lego Worlds, która to miała spełnić wszystkie marzenia Bu. Lego Worlds było na tapecie codziennie. Były rozmowy o tym, jak to w LW się chodzi, jeździ, pływa. Było oglądanie tutoriali. Były łzy, że nie mamy , bo LW nie ma na PS3. Wtedy zrobiliśmy rodzinną naradę i postanowiliśmy kupić nowe PlayStation 4. Było grane oporowo w LW. Wszyscy graliśmy. Bu jak tylko oko otworzył to szedł grać.

Piszę o tym, bo dałam sobie wtedy takiego questa: żeby z ciekawością spojrzeć na to całe wydarzenie. Żeby kolejny raz spróbować odczarować temat. Zobaczyłam radość, zobaczyłam zajawkę, entuzjazm, poczucie sprawczości, ogromne poczucie kompetencji i własnej wartości, tonę umiejętności z zakresu nie tylko samej gry, ale bycia w świecie medialnym, dokonywania w nim wyborów i kreowania go.

Przyszło do mnie zaufanie w moc naszej relacji. Takie coś, co sprawia, że kiedy słyszę :Mamo, mogę sobie zagrać? To mówię bez sięgania do głowy, mówię z serca: tak! A kiedy mówię: nie, to też jest z serca, z serca przepełnionego zaufaniem i odwagą. To „nie” dotyczy mnie i moich granic (np. będę pracować w pokoju z PS i potrzebuję być tam sama przez godzinę). Moje dawne „nie” wychodziło z kawałka „boję się Tobie zaufać w tej sprawie”. Nadal czasem się boję, ale działanie z zaufania wciąga. Działanie z zaufania jest jak czekolada, jest jak zakochanie, jest jak uśmiech dziecka.

Co się zmieniło?

Nie wiem czy realnie coś. Nie wiem czy gra mniej, czy więcej. Wiem, że prawie 7 letnie zaufanie zajmuje teraz bardzo dużo miejsca. I bardzo nam to pasuje!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *